
Jestem w absolutnej kropce jesli chodzi o Indie... Scislej nie mam zielonego pojecia od czego zaczac... Od pierwszych chwil a konkretniej od podrozy z lotniska kolorowym tuk-tukiem z rubasznym kierowca o imieniu Shiva, jestem na innej planecie... Sa swiete krowy z gracja i pelnym luzem przechadzajce sie po ulicach Delhi, sa najbarwniejsze sari noszone przez Hinduski niczym na orientalnym pokazie mody, aromaty, kadzidelka, chaotyczne ulice z najbardziej nieokielznanym ruchem ulicznym z jakim kiedykolwiek mialem do czynienia,

ryksze, zielono-zolte tuk-tuki, bollywoodzkie "szlagiery" bedace sciezka dzwiekowa bazaru w Paharganj... Sa tez przygnebiajace obrazki biedy jakiej tez nigdy dotad nie doswiadczylem. Melanz emocji...

Od pierwszych chwil wpadamy w wir tej egzotycznej metropolii i wystarcza nam kilka zaledwie godzin by zrozumiec dlaczego Indie zaskarbily sobie tak wielka sympatie i milosc podrozujacych dusz ze wszystkich zakatkow naszego globu przepieknego. Magia, kolory, pokojowo i goscinnie nastawieni do swiata mieszkancy i najwybitniejsza ze wszystkich sztuk kulinarnych swiata. Jestesmy z Lesem w swoim zywiole! Indie sa jednym z niewielu krajow, w ktorych wegetarianska kuchnia ma pierwszenstwo. Karty menu wprost kipia od proponowanych delikatesow. A jakie to wszystko przepycha! No i "za grosik" a raczej za kilkanascie rupii, wszystkich z wizerunkiem Gandhiego. Dla odswiezenia oddechu po mocno przyprawionych przygodach swieze ziarna anyzku. No i jeszcze tak zaparzona herbata z cytryna zdarza sie poza Indiami tylko w polskim domu. Dla teskniacego nic trudnego:-) Globtroterowy raj na ziemi!

Delhi zapamietam przede wszystkim jako pierwsze zetkniecie z kultura Indii na zywo o czym marzylem od tylu lat... Wspominac bede takze wizyte w Jama Mesjid, najwiekszym meczecie w Indiach (miesci 25 tysiecy wiernych!),

wizyte w swiatyni bhai w ksztalcie kwiatu Lotosu,

zakupy na glosnych i przebarwnych bazarach, sezonowe atrakcje z papaja, bananami i pigwa w rolach glownych, tatuaz z henny w ksztalcie pawia (moj pierwszy souvenir z Delhi)

oraz pierwsze w zyciu klimatyzowane metro:-)))
Przed nami 3 miesiace wojazowania po Indiach i Nepalu. Juz nie moge sie doczekac na ciag dalszy...

P.S. Sekcja komentarzowa sie nieco ozywila, witam witam i o zdrowie pytam i ciesze sie ze wiecej ulubionych dusz sie osmielilo odezwac, nadal czekamy na niektorych z Was... Dobrze wiecie ze ja wiem kto siedzi cicho, sie nic a nic nie odzywa i mysli ze ja nie pamietam:-))) Kochani zaleglosci mamy sporo do napisania ale staniemy na wysokosci zadania! Jesli chodzi o kontakt komorkowy to jest ale tylko polowiczny, smsy docieraja ale my nie mozemy wysylac niestety. I jeszcze tylko spoznione ale najbardziej kolorowe i serdeczne zyczenia urodzinowe dla kuzynki Dominiki! Duza buzka XXXXXXXXXXXX